Historia pewnej ławeczki

Witajcie,

Moi Drodzy po pierwsze to chciałabym Wam podziękować. Sprawiliście mi ogromną radość swoją obecnością. Moja radość jest tym większa, że dzięki candy mam okazję poznać nowe , zupełnie mi dotąd nie znane blogi. Sukcesywnie dodaję sobie Was do nowej zakładki               i obiecuję , że w wolnym czasie będę do Was zaglądać.

Swoją drogą byłoby miło gdyby ten blog żył nie tylko w czasie kiedy organizowana jest jakaś nagroda;-)to takie moje małe ciche życzenie.

Jeżeli jutro nie uda mi się wylosować zwycięzcy z pewnością uczynię to w weekend a dla Was jest to okazja by jeszcze móc wziąć udział w candy.

Wracając jednak do dzisiejszego wpisu przedstawiam Wam nasz nowy-stary mebelek. Kupiony prawie rok temu przeleżał w kartonie aż do dziś. Pewnie z dbałości o zdrowie swoje i dzieciątka obchodziłam go szerokim łukiem . Teraz, kiedy tylko nadarzyła się ku temu okazja pędzle poszły w ruch , rachu ciachu …no i jest!

Oczy nam się zaświeciły jak pięciozłotówki a w głowie zrodził się nowy pomysł. I choć jej docelowe miejsce jest zupełnie gdzie indziej , póki co gości sobie w salonie by za chwilę swe miejsce znaleźć w kuchni . Kiedy tak z nią wędrowaliśmy po naszych 65metrach przypomniało nam się , że gdzieś na strychu powinny być do kompletu dwa stare ogrodowe krzesła..no i masz tym sposobem zrodził się pomysł na kuchnię w stylu marine..pewnie zanim ukończymy nasze zmiany nastanie późna jesień ,jednak  miło będzie zobaczyć naszą kuchnie w zupełnie innej odmianie ..to będzie taka mała odskocznia od naszych „ludwiczków” a tymczasem natchnęło mnie na małe aranżacje..zresztą sami popatrzcie;-)

Pozdrawiam Was ciepło, życzę prawdziwego leniuchowania w te upały i do weekendu;-)

Karolka

***

***

***

***

***

***

***

***

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | 30 komentarzy

CANDY

Witajcie,

Jak to ostatnimi czasy u mnie bywa, wszystko pojawia się z opóźnieniem więc jest i wpis , który zaplanowany był na miniony weekend. A , że nauczyłam się że przy małym dziecku, które właśnie dostało kolki nie da się nic zaplanować mam nadzieję, że mi wybaczycie to małe opóźnienie.

Dziś będzie krótko i na temat..a tematem jest dobrze znane Wam candy..

Będzie mi bardzo miło móc obdarować Was zestawem ceramicznych naczyń od IBL.

Udział w zabawie mogą wziąć wszyscy.Zasada jest prosta każdy kto wyraża chęc wzięcia udziału w zabawie , proszony jest o umieszczenia komentarza w poście.

Blogerzy proszeni są o umieszczenie poniższego zdjęcia na swoim blogu oraz podanie nazwy bloga w komentarzu gdyż często niestety nie wyświetla mi się link do Was.

Będzie to dla mnie okazja poznać nowe blogi i osoby.

Kochani losowanie zaplanowane jest na 27 lipca ale jak to w życiu bywa może nastąpić małe wahanie w terminie.

Tak więc zapraszam i życzę Good Luck

Karolka

 

Opublikowano Bez kategorii | 230 komentarzy

Flowers at Home

Witajcie,

Wspomniałam ostatnio, że ostatnimi czasy moimi ulubionymi obiektami jest Antosiek            i kwiaty. A ponieważ maj jak i czerwiec należą zdecydowanie do moich ulubionych miesięcy  i to nie tylko za sprawą wielu ważnych dla nas dat , ale i kolorowego ukwiecenia, które zazwyczaj o tej porze gości w naszym domu. I nie ma znaczenia czy są one sztuczne, cięte, doniczkowe  a nawet suszone. Absolutnie wszystkie wyglądają na zdjęciach zjawiskowo.       A ponieważ tegoroczny maj był dla nas wyjątkowo szczególny to i w domu gościły piękne bukiety gratulacyjne. Same zresztą zobaczcie i oceńcie bo ja przeglądając wykonane zdjęcia na komputerze czasami aż chciałabym  być tak wdzięcznym obiektem;-))

No ale jak to mówi Adam , tylko piękno kocha obiektyw , resztę trzeba ustawiać i ja zdecydowanie zaliczam się do tej drugiej grupy;-)

Posyłam iście kwieciste uściski i zapraszam Was na małą niespodziankę, którą dla Was szykuję jeszcze w tym tygodniu;-)

Karolka

majowy bez , prezent od męża

najwdzięczniejsza suszona lawenda

bukiecik polnego zboża

bukiecik pięknych frezji od przyjaciółki

ukochane anemony z ulubioną sukienką

przyniesione ze spaceru chabry i letnie wydanie kuchni

no i moje trzy miłości;)

***

Pozdrawiam Was mocno i do zaklikania w weekend

K.

 

Opublikowano Bez kategorii | 17 komentarzy

One month

Moje Drogie,

Przede wszystkim dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za ciepłe słowa i gratulacje w ostatnim poście. Chciałabym móc podziękować każdej z Was z osobna, jednakże wybaczcie ale ostatnio „luksusem” jest dla nas wspólne zjedzenie posiłku, chwila rozmowy i sen. To już miesiąc odkąd Antoś jest razem z nami i choć prawdziwy z niego Aniołek czasu i sił brakuje mi w każdej minucie. Wybaczcie , że tak mało mnie u Was. Mam nadzieję, że nastanie jeszcze taka chwila kiedy będę mogła na spokojnie z kubkiem w dłoni delektować się Waszymi nowymi wpisami. Tymczasem jednak oddaje się swojej nowej pasji jaką jest macierzyństwo a mając tak wdzięczny obiekt do fotografowania posyłam Wam kilka fotek. Stwierdzam, że małe dzieciątka, zwierzęta i kwiaty są najwdzięczniejszymi obiektami do fotografowania.

No nic zmykam wykorzystać moje 3 h snu a Wam posyłam moc uścisków i życzę dobrej nocki .

Aaaa i jeszcze jedno już niedługo mała niespodzianka dla Was ..candy na roczek.

Dobrej nocki Dziewczyny

Karolka

***

***

***

***

***

 

 

Opublikowano Bez kategorii | 20 komentarzy

Nareszcie w domku

Kochane wpadłam dosłownie na chwilkę podzielić się z Wami radosną nowiną.

A mianowicie 12 maja o 18.50 przywitaliśmy na tym świecie Nowe Życie.

Mały Antoś jest już z nami i każdego dnia, raduje nas swoją obecnością.

Ściskam Was mocno i dziękuję Wam za to, że byłyście przy nas w tych ciężkich szpitalnych chwilach..

Buziaki

Karolka i Antoś

***

***

***

***

 

Opublikowano Bez kategorii | 32 komentarzy

Pożegnanie

Tak tak pożegnanie, choć mam nadzieję, że tylko na krótką chwilę. Mam nadzieję, że dane mi będzie szybko do Was wrócić i nadrobić wszelkie zaległości, które już od dłuższego czasu nawarstwiają się i spędzają mi sen z powiek (Justyś, Monia, Marzenko bo to głównie Wam się należą przeprosiny). Dziewczyny żywię cichą nadzieję, że okażecie mi zrozumienie i cierpliwość a ja ze swojej strony obiecuję, że jeszcze doczekacie się mega długich elaboratów;-))) Niech tylko ta rozpędzona lokomotywa pełna emocji, dwojakiego samopoczucia i głowy pełnej myśli trochę przystopuje.

A, że im bliżej porodu tym większy lęk i niepokój mnie ogarniał, więc aby się odstresować i na spokojnie przygotować do tej wielkiej chwili wybraliśmy się we trójkę w miejsce, które daje nam maksymalne wyciszenie, ukojenie nerwów a Sijce istne szaleństwo. I tak po kilku godzinach spędzonych na łonie natury, wróciłam pełna optymizmu, potrzebnego mi spokoju i nadziei, że „nie taki diabeł straszny”.

Teraz zamieszczając ten już ostatni wpis, siedzę na spokojnie w wygodnym fotelu, popijam relaksującą herbatkę i myślę sobie, że już nie czuję strachu. Zamiast tego przepełnia mnie radość i cicha nadzieja, że w weekend będziemy już we czwórkę. Tak kochane właśnie we czwórkę bo choć nasza Sijka to dla niektórych tylko czworonożny zwierzak , dla nas jest ona pełnoprawnym członkiem rodziny, który tak samo jak my przeżywa te ostatnie wspólnie spędzone chwile. Nawet sobie nie wyobrażacie ile w takiej małej istocie jest empatii i zrozumienia człowieczych uczuć.

Tak więc Moje Drogie trzymajcie za nas kciuki, aby ta droga przebiegła na tyle na ile się da pomyślnie.  Na brak bólu nawet nie liczę, jednak w głowie mam jedną myśl, że w końcu każdy kolejny skurcz przybliża nas do powitania na świecie małego Antosia. Mogę spokojnie powiedzieć – Jestem gotowa , synku przybywaj;-)

Uściski dla Was wszystkich i pamiętajcie , że choć nie ma mnie z Wami to jednak pozostajecie w moich myślach i pamięci.

Karolka

***

***

***

Do szybkiego zobaczenia Moi Mili;-)

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | 19 komentarzy

Wesołych Świąt

Kochani!

Zapewne świętujecie już w gronie najbliższych, pałaszując wielkanocne pyszności. Przyjmijcie jednak świąteczne życzenia w ten pierwszy dzień Świąt.

Życzę Wam aby ten czas upłynął Wam w rodzinnej atmosferze pełnej wiary, nadziei               i miłości. Aby radosny, wiosenny nastrój, serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół dał Wam siłę na długi poświąteczny okres.

Cieszcie się i radujcie i do szybkiego zobaczenia za kilka dni;-)

Pozdrawiam

Karolka

***

***

***

***

***

***

***

***

Opublikowano Święta | 8 komentarzy

Pokoik małego Antosia

„Pod moim sercem, inne bije serce…
Nieznane, a jakże bliskie i jakże kochane.
Pod moim sercem małe rączki dziecka,
cichutko pukają
do mojego serca.
Myślę, sobie wtedy: może być
wspanialej?
Noszę
w sobie życie, które Bóg mi daje..!

Kochane dziś będzie o największych zmianach jakie w ostatnim czasie zachodzą w naszym życiu a to za sprawą małego Antośka , który za niespełna miesiąc pojawi się na świecie.

A ponieważ im bliżej „godziny zero” tym większa potrzeba i mobilizacja dopięcia wszystkiego na przysłowiowy ostatni guzik, dlatego też ostatnie dni mijały nam na pracy meblarsko-malarsko-dekoracyjnej.

Wprawdzie z uwagi na nasze warunki lokalowe jak również potrzebę poczucia bliskości nasze maleństwo najbliższe miesiące będzie miało swój kącik w naszej sypialni, staraliśmy by na 20 m2 wygospodarować dla niego jakieś sensowne miejsce. Dzięki uprzejmości Rodzinki dostaliśmy w spadku drewnianą komodę, która pierwotnie była w kolorze zielonym. Po jej oczyszczeniu, pobieleniu i dodaniu błękitnych gałek zyskała nowy wygląd, który pod wpływem światła dziennego przybiera czasami kolor błękitny. Efekt niezamierzony ale zadowalający. Najwięcej jednak czasu zajęły nam poszukiwania łóżeczka. A to kolor a to forma a to funkcjonalność ciągle stała na przeszkodzie.

Możecie pomyśleć , że zwariowaliśmy ale znaleźć dobre , solidne, drewniane łóżeczko, które po pierwsze starczyło by dla drugiego potomka, po drugie pasowałoby stylem do naszego mieszkania było nie lada wyczynem. I choć stron z dziecięcymi mebelkami od groma,  zdecydowaliśmy się na wykonanie owego łoża u stolarza.

Debaty na temat formy, kształtu , ceny przeciągały się, a my już traciliśmy nadzieję na to wymarzone łóżeczko. Ale kiedy w sobotę zadzwonił stolarz z informacją „skończone”, nie posiadaliśmy się z radości. Pędzle poszły w ruch i voila…

Teraz już jestem spokojna, gotowa i z taką świadomością pewnie niebawem się z Wami pożegnam na jakiś czas, ale póki co pozdrawiam Was najmocniej jak mogę i idę oglądać Wasze wiosenne galerie;-)

Uściski

Karolka

***

***

***

***

***

***


***

***

***



 

Opublikowano Bez kategorii | 26 komentarzy

Minty lovers

Witajcie Kochane,

Za kilka dni powitamy Panią Wiosnę, tymczasem ja spragniona już po zimowej aurze pierwszych ciepłych promieni słońca, które spowodują, że w końcu zrzucimy z siebie te warstwy ciepłej odzieży, z utęsknieniem czekam na poranny śpiew ptaków, który nawet w środku miejskiej dżungli potrafi mnie budzić o poranku. Tęskno mi już do pierwszych pąków przebijających się nieśmiało, do kwitnących krzewów migdałka, które od lat urzekają mnie swoim pięknem i subtelnością oraz do wszechobecnych pasteli.

To moja ulubiona pora roku i tak jak natura budzi się do życia, budzę się i ja.

I choć co roku wierna jestem błękitom, delikatnym różom i pastelowym wrzosom , które pojawiają się w moim otoczeniu pod każda postacią w tym roku wyjątkowo chodzi za mną kolor miętowy. Bynajmniej nie za sprawą modowego szaleństwa, które opętało w tym roku kreatorów mody. Rozejrzałam się po domu i dostrzegłam , że ten kolor towarzyszy mi już od kilku sezonów. Pastelowa seria ceramiki Riess, miętowe miseczki od IBL czy nawet pastelowe tasiemki w tym kolorze, które zastąpiły sznurówki w trampkach , powodują że od razu czuję się wyjątkowo wiosennie.

Swoją drogą nie macie wrażenia, że to bardzo subtelny i delikatny kolor, pełen świeżości       i dziewczęcego uroku. Ta jego niewinność sprawia, że czuję się momentami jak mała dziewczynka. No ale pozostając w tematyce koloru mint postanowiłam powyciągać trochę tego koloru na światło dzienne i upiec przy okazji niedzielnego popołudnia ciasto czekoladowo-miętowe.

A Wam jaki kolor będzie towarzyszył tej wiosny?

***

***

***

***

***

oraz przepis na ciasto czekoladowo-miętowe

Składniki:

  • 50 g miękkiego masła
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 1 łyżeczka esencji miętowej
  • 2 roztrzepane jajka
  • 1 szklanka mąki
  • 3 łyżki kakao
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka mleka

Polewa czekoladowo-miętowa

  • 1/2 szklanki roztopionej czekolady miętowej
  • 3 łyżki masła
  • 1/4 szklanki tłustej śmietany
  • 1. Włożyć masło, cukier i esencję miętową do miski i ucierać do uzyskania lekkiej, puszystej masy.
  • Ciągle mieszając, stopniowo dodawać jajka.
  • 2. Przesiać mąkę do miski, dodać kakao i proszek do pieczenia.
  • Dodawać na przemian mieszankę mączną i mleko do mieszanki jajecznej, ucierając.
  • 3. Wylać powstałe ciasto do tortownicy o średnicy 26 cm,
  • Piec 40 minut (sprawdzić patyczkiem)
  • 4. Aby przygotować polewę, włożyć czekoladę, masło i śmietanę do żaroodpornego naczynia.
  • Postawić nad rondlem z gotującą się wodą.
  • Podgrzewać, stale mieszając, do uzyskania jednolitej konsystencji.
  • Zdjąć naczynie z rondla i odstawić do lekkiego ostygnięcia.

***

***

Udanego, wypoczynkowego oraz iście słonecznego weekendu w gronie najbliższych Wam życzę

Karolka

***

Opublikowano Bez kategorii | 16 komentarzy

Pajamas days

Witajcie Dziewczyny!

Na wstępie dziękuję Wam za pamięć, za maile i za to, że jesteście. Powoli wracam do formy dlatego na wszystkie maile odpiszę w krótkim czasie;-)

Ostatnie tygodnie mijały głównie na wypoczynku i przymusowej walce z chorobą.

Przemęczeni, przepracowani i przeziębieni walczyliśmy z wiosennym przesileniem , które nas dopadło i trzymało prawie 3 tygodnie;-(

I choć z jednej strony nie fajnie było się tak podle czuć to z drugiej taki odpoczynek dobrze nam zrobił, bo teraz efektywniej się pracuje.

Tak więc te kilkanaście dni upłynęło nam na bieganiu w piżamach i umilaniu sobie tego czasu na małych kulinarnych i filmowych przyjemnościach.

Mam nadzieję, że Was nie dopadło żadne wiosenne choróbsko i cieszycie się w pełni z pierwszych promyków ciepłego słoneczka.

Oj życzę Wam energii i dobrego humoru… i pamiętajcie ubierajcie się ciepło;-)

***

***

***

Ponadto jakiś czas temu zostałam zaproszona przez Anę, Izkę i Olę do wzięcia udziału w zabawie Moje Must Have.

Wprawdzie zabawa polega na przedstawieniu 5 kosmetyków bez których ciężko nam się obejść, ja postanowiłam pokazać Wam produkty , które używam do codziennej pielęgnacji  w nieco rozszerzonej wersji.

Po pierwsze seria pielęgnacyjna:

– krem nawilżający La Roche-Posay, jak dla mnie strzał w 10-tkę.

I choć sprawa kremów do twarzy jest kwestią indywidualną każdej z nas  to zapewne wiecie jak ciężko jest w końcu dobrać idealny krem do swojej cery , kiedy to apteki i drogerie oferują nam produkt zamknięty w szczelnym kartoniku beż możliwość uprzedniego przetestowania.

Jeśli o mnie chodzi to partnerstwo idealne. Nie dość, że odpowiednio nawilża skórę, poprawia jej koloryt , to jeszcze poprawia jej jędrność przy dłuższym stosowaniu a co najważniejsze nie zawiera parabenów.

– olejek do ciała firmy Sabon. Jak dla mnie to numer jeden na liście. Od olejków jestem uzależniona z uwagi na swoją suchą skórę dlatego ten produkt mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim, którym zależy na tym by ich skóra nie dość, że ładnie pachniała przez cały dzień to jeszcze była odpowiednio nawilżona. Niestety olejki mają to do siebie, że pozostawiają na skórze tłustą warstwę ale nie ta seria. Błyskawicznie się wchłania no i ten zapach , a przy tym jest niezwykle wydajny.

– Balsam do ust oraz krem do rąk firmy L’occitane. Myślę, że ani firmy ani tych kosmetyków zachwalać nie muszę bo z pewnością są Wam dobrze znane.

Krem do rąk , który nie dość, że pachnie jak plaster miodu to jeszcze takie ma działanie, zakupiłam go po raz pierwszy ten zimy przed ciężkimi mrozami, które miały nastać i muszę powiedzieć, że spisał się brawurowo. Obydwa produkty na bazie masła shea tak więc polecam.

-Małe perfumiki. W kwestii zapachu doradzać nikomu nie będę bo każda z Was ma swój ulubiony zapach i producenta. Ja od lat wierna jestem zapachowi Romance od Ralpha Laurena . I choć po drodze trafiały się inne zapachy zawsze wiernie powracam do tego bo chyba idealnie do mnie pasuje. A że nie lubię zbędnych kilogramów w torebce to małe flakoniki często można otrzymać już przy zakupie perfum o pojemności 50 ml.

Idealnie się sprawdzają na wieczorne wyjścia z kopertówka w dłoni;-)

Po drugie seria upiększająca. Czy moja ulubiona to bym nie powiedziała. Od lat używam zaledwie trzech kosmetyków: puder, cień i tusz ale, że łatwy ze mnie kąsek w perfumerii na wszelkie nowinki ( choć w zasadzie nie wiem po co) to przyznam się, że dzięki tym promocjom udało mi się odkryć prawdziwe perełki.

Przede wszystkim baza pod cienie do powiek firmy Artdeco. Powoduje, że cienie nie dość, że utrzymują się cały dzień na powiece, nie osypując i nie pozostawiając ten słynnej kreski, to jeszcze za jego sprawą cień zyskuje na nowego wyglądu. Jest bardziej uwidoczniony na oku. Małe pudełeczko o gramaturze 5ml a starcza na około rok czasu.

-Puder w kremie do twarzy. Z tym mam odwieczny problem, bo albo uczula albo jest nieziemsko drogi albo kolor nie pasuje. Ponadto pudrów w kremie używam tylko zimą , latem zastępuję go perłowymi kuleczkami lub pudrem w kompakcie firmy Bi-Kor  „ziemia egipska”. No ale jeśli chodzi o puder Xperience firmy Max Factor, który wszedł w moje posiadanie dzięki testerowi, który doczepiony był do gazety to powiem Wam , że był moim wielkim zaskoczeniem. Przystępna cena , lekka konsystencja , która nie pozostawia efektu „maski” i co więcej nie uczula (bynajmniej mnie).

– Tuszów do rzęs używam dwóch na zmianę . A , że większość przetestowanych przeze mnie albo uczulała albo wysuszała się i kruszyła na rzęsach w tempie ekspresowym to od lat inwestuje tylko w dwie marki, które choć nie tanie to godne są uwagi i zakupu.

Clinique oraz Lancome. Wydłużające, pogrubiające z efektem podkręcenia rzęs wszystkie są świetne!

– no i cała ta kolorowa seria. Jeśli chodzi o cienie do powiek to moje ulubione cienie pod względem swojej kolorystyki ma firma Artdeco. Jak już wcześniej pisałam w zestawienie z Eyeshadow Base zyskują nowego, silniejszego koloru. Myślę, że każdy znajdzie tam coś dla siebie bo ich baza kolorów jest bardzo bogata. Druga rzecz to cienie firmy Pupa a w zasadzie ich nowa seria Luminys z drobinkami. Idealne na wieczór.

– Błyszczyk firmy Chanel nr 69. Kupiłam do na swoje wesele i powiem, że wierna pozostanę mu chyba do końca, lekki o pięknym malinowym kolorze. Róż do policzków firmy Bourjois nr 92. Brzoskwiniowy idealny na lato by podkreślić rumieńce. Tylko tego używam z uwagi na cenę i to , że długo się utrzymuje na policzkach.

No to się rozpisałam troszkę. Wybaczcie , że nie przekaże tej pałeczki dalej ale mam wrażenie, że ta zabawa trwa już tak długo, że chyba wszystkie brałyście w niej udział.

No i na koniec film, który chciałam Wam polecić.

To ekranizacja słynnej książki Elisabeth Gilbert- „Jedz, módl się , kochaj”. Książka zaraz po wydaniu okazała się bestsellerem, a film jeszcze bardziej przybliża nam losy, głównej bohaterki w którą wciela się Julia Roberts.

Kto jeszcze nie miał sposobności obejrzeć- polecam. Film ogląda się trochę jak baśń, w której jest wszystko czego tylko widz potrzebuje. Piękne widoki bajecznych Włoch, Indii i Bali, gwiazdorska obsada, wątek miłosny oraz nurtujące pytania o sens życia.

To taka mieszanka zabawnych i wzruszających scen i choć fabuła troszkę podobna do ” pod slońcem Toskanii” to jednak warta obejrzenia chociażby z uwagi na rolę Julii Roberts.

A poniżej kilka fotek ściągniętych z google.

Pozdrawiam Was ciepło i życzę udanej niedzieli.

Karolka

***

Opublikowano Bez kategorii | 13 komentarzy